9 października 2019

Danuta Lech z tytułem Przyjaciela Rodziny 2019!

Prezeska działającego od ponad 20 lat Stowarzyszenia Rodzin w Kryzysie, będącego perłą w koronie dąbrowskich organizacji pozarządowych. Od 47 lat aktywnie udziela się społecznie, pomimo wielu trudności jakie spotykała na swojej drodze. Filantropka, osoba o złotym sercu, nie wyobraża sobie życia bez pomagania potrzebującym, tak jak my nie wyobrażamy sobie dąbrowskiej sceny organizacji pozarządowych bez osoby pani Danusi. W niesieniu pomocy nie był jej straszny ani poprzedni ustrój ani powódź tysiąclecia. Jest tam, gdzie są potrzebujący i chyba nikt i nic, nie może jej w tym przeszkodzić. W takich właśnie słowach, bez żadnej przesady, można opisać bohaterkę tego wywiadu.

Pani Stowarzyszenie w zeszłym roku obchodziło 20-lecie. Na czym polega aktualna działalność Stowarzyszenia?

Właściwie od początku działania mojego Stowarzyszenia skupiamy się na tym samym celu. Kierujemy pomoc do osób najbardziej pokrzywdzonych przez los, najuboższych. Przeciwdziałanie bezrobociu, wsparcie materialne, przeciwdziałanie patologiom w rodzinie, wspieranie osób zagrożonych wykluczeniem społecznym – przez cały czas są to nasze główne kierunki działania. Myślę, że warto wspomnieć o tym, że wszystkie swoje programy realizujemy z własnych środków finansowych przy pomocy darczyńców oraz sponsorów.

Pewnie nie pierwszy raz słyszy Pani to pytanie, ale jak zaczęła się Pani historia z działalnością społeczną? Co Panią do tego skłoniło?

Pamiętam, jak będąc na spacerze z synem spotkałam swojego sąsiada, który był starszym człowiekiem. Rozmawiając z nim doszliśmy do jego mieszkania. Pan zaprosił mnie do środka i nędza, którą wtedy ujrzałam, sprawiła, że pobiegłam szybko do mieszkania i wzięłam ze sobą tyle jedzenia, ile byłam w stanie. Postanowiłam zaopiekować się wtedy nim i jego żoną, ponieważ żyli w skrajnej biedzie, choć spotykając go tyle razy na ulicy nie podejrzewałabym tego. Potem zaczęłam opiekować się większą liczbą rodzin i tak to się właśnie zaczęło. Bardzo uprościłam tę historię z 1972 roku, ale właśnie wtedy, w tym dniu uświadomiłam sobie, że jeżeli kiedykolwiek zobaczę takich ludzi, to zawsze podam im rękę i tak właśnie robię. W 1988 roku działałam jako wolontariuszka w Stowarzyszeniu „Neuron”, następnie w roku 1992 trafiłam do Stowarzyszenia Kobiet Polskich po 40-stce, skąd po bardzo przykrej i niedopuszczalnej dla mnie sytuacji postanowiłam odejść. Uznałam, że nadszedł czas na założenie własnego stowarzyszenia, zrealizowałam ten cel w 1998 roku, wraz z grupą wspaniałych osób.

Jak mogłaby Pani opisać siebie w czterech zdaniach? Patrząc na Pani działania wiem, że to może być trudne.

(śmiech) Powiem tylko tyle – pomimo problemów i trudności, jakie mnie spotykały, a proszę mi wierzyć, że trochę tego było i dużo mnie to kosztowało, nie żałuję założenia działalności i pomagania innym. Gdybym cofnęła się w czasie, dalej chciałabym robić to samo.

Z czego Pani jest najbardziej dumna?

Najbardziej jestem dumna ze swojego Stowarzyszenia, z tego, że cały czas mogę pomagać. Wiedza, że więcej daję niż dostaję również jest dla mnie przyjemna. Po prostu.

Nie można zapomnieć o tym, że otrzymała Pani sporo nagród za działalność społeczną.

Oczywiście nie robię tego wszystkiego dla nagród. Niemniej jednak są one fajną motywacją do tego, aby nie zwalniać tempa i cały czas robić swoje. Ale skoro jesteśmy już przy tym temacie, wspomnę, że zostałam doceniona przez Jacka Kuronia – zdobyłam nagrodę „Społecznik Roku 2001 Fundacji SOS Jacka Kuronia i Wisławy Szymborskiej”. Otrzymałam w związku z tym 10 000 zł, które przeznaczyłam na artykuły szkolne dla dzieci oraz na wyposażenie organizacji. Byłam też w finałach konkursu Dąbrowianin Roku. Osobowość Roku 2017 i Twarz Zagłębia w kategorii seniorek Dziennika Zachodniego, to najnowsze nagrody, jakie miałam przyjemność otrzymać. Choć oczywiście cały czas podtrzymuję, że są one miłym dodatkiem mojej pracy społecznej, a nie celem.

Jakie są Pani plany na przyszłość, marzenia?

Najbardziej czekam na remont siedziby mojego Stowarzyszenia, chciałabym też doczekać stworzenia Zagłębiowskiego Banku Żywności. Jest to moje największe marzenie i nie wyobrażam sobie, żeby miało się nie spełnić. Marzy mi się również zorganizowanie w siedzibie Stowarzyszenia świetlicy dla bezdomnych, świetlicy dla dzieci i stołówki. Dla niektórych pewnie takie marzenia, to bardzo przyziemne rzeczy, jednak dla mnie jest to bardzo ważne i codziennie pracuję nad tym, aby z dnia na dzień realizacja tych marzeń była coraz bardziej realna.

Czego Pani życzyłaby sobie i innym?

Życzyłabym sobie przede wszystkim spokoju i zdrowia, bo przecież zdrowie jest najważniejsze. Wszystkim oczywiście życzę tego samego. Chciałabym też prosić wszystkich o to, żeby nie marnować jedzenia, dzielić się nim z innymi i o to, żebyśmy wszyscy sobie pomagali. Zwracajmy uwagę na starszych, na sąsiadów, bo ktoś może potrzebować pomocy, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

***

Danuta Lech 11 października otrzymała nagrodę „Przyjaciel Rodziny 2019”. 


Jeżeli szukają Państwo więcej informacji o Dąbrowskim Stowarzyszeniu Rodzin w Kryzysie, zapraszamy do siedziby Stowarzyszenia, która znajduje się w Dąbrowie Górniczej na ulicy Łącznej 35.

 16 października obchodzony jest Światowy Dzień Żywności i Walki z Głodem. Święto ma przeciwdziałać marnowaniu żywności na skalę globalną i przypomnieć o problemach żywnościowych, z jakimi nie radzą sobie kraje biedniejsze.

Z tej okazji 16 października zapraszamy do Centrum Aktywności Obywatelskiej w Dąbrowie Górniczej w godzinach 12.00-15.00 na wydarzenie „Gotuję – nie marnuję”, którego głównym organizatorem jest Dąbrowskie Stowarzyszenie Rodzin w Kryzysie. W programie m.in. wspólne grillowanie, wydawanie artykułów spożywczych, warzyw i owoców, paczek żywnościowych. Serdecznie zapraszamy!

Czytaj więcej

Dąbrowianie na drodze do niepodległości

Wiadomości

Konferencja Rada Nadzorcza 2019 już za nami!

Wiadomości

XX Paraspartakiada Śląska i Zagłębia Osób Niepełnosprawnych przed nami!

Wiadomości

Elitarne spotkanie sektora motoryzacyjnego w Dąbrowie Górniczej!