Dostępne skróty klawiszowe:
Pani Stanisława dorastała na Jaworowej i choć wczesne dzieciństwo przebiegało spokojnie to przekorny los postanowił zadać pierwszy cios. Gdy była jeszcze kilkulatką, choroba odebrała jej mamę. Po jakimś czasie jej tata związał się z nową wybranką.
Spokój nie trwał jednak długo, bo w wieku nastoletnim musiała zmierzyć się z koszmarami wojny. By uniknąć niemieckich represji była zmuszona opuścić na jakiś czas rodzinną Dąbrowę i wybrała się do małej, kieleckiej wsi. To właśnie tam poznała swojego przyszłego męża.
Powrót do korzeni
Gdy sytuacja w rodzinnym mieście się unormowała, postanowiła powrócić do Dąbrowy Górniczej. Nie przyjechała jednak sama, gdyż wybranek serca postanowił towarzyszyć jej w podróży przez dalsze życie. Młodzi pobrali się i doczekali dwóch córek.
Gdy dzieci podrosły, zatrudniła się w kultowej Hucie Szkła Gospodarczego „Ząbkowice”. W późniejszych latach pracowała również w dąbrowskich zakładach odzieżowych. Z początkiem lat siedemdziesiątych, rodzina przeniosła się na Osiedle Kasprzaka, gdzie jubilatka mieszka po dziś dzień.



Jak wspomina rodzina, jej nadrzędnym priorytetem zawsze była troska o najbliższych. Praktycznie przez całe życie sprawowała nad kimś opiekę – najpierw nad córkami, następnie nad czworgiem wnucząt, kończąc na ośmiu prawnuczętach.
To ona przekazała im najcenniejsze życiowe lekcje i nauczyła tego, jak być dobrym człowiekiem. Każde pokolenie rodziny podkreślało, że od zawsze cechuje ją niezwykła grzeczność, klasa i ciepło.
Sekret długowieczności
W swojej jesieni życia Pani Stasia również może liczyć na podobną troskę z ich strony. Nad jej dobrostanem pracuje między innymi wnuk – lekarz, prawnuczka – fizjoterapeutka i opiekunka, która pomaga jej w codziennych czynnościach. Trzeba przyznać, że jubilatka może pochwalić się naprawdę imponującą kondycją w tym wieku. Jak wspomina rodzina, ostatnio w ramach rutynowych ćwiczeń wdrożyła aż 100 przysiadów dziennie.

Pani Stasia zapytana o sekret długowieczności odpowiedziała lapidarnie: „nie denerwować się”.
Nie ma miasta bez ludzi
Historia Pani Stanisławy to żywe świadectwo tego, jak na przestrzeni lat zmieniała się Dąbrowa Górnicza. Niezwykle rzadko ma się okazję, by porozmawiać z ludźmi, którzy byli świadkami tego rozwoju niemalże od samych początków istnienia miasta. Takie życiowe opowieści są największą wartością dodaną, bo Dąbrowy Górniczej nie tworzą jedynie budynki, flora czy fauna – tworzą ją przede wszystkim ludzie.
Zgodnie z tradycją, z okazji setnych urodzin solenizantkę odwiedzili Prezydent Miasta – Marcin Bazylak, Przewodnicząca Rady Miejskiej – Marta Bobrowska-Juroff oraz Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego – Damian Czechowski. W takim składzie przekazali Pani Stasi listy gratulacyjne, miejskie upominki oraz najserdeczniejsze życzenia.

My również przyłączamy się do tych życzeń i dziękujemy za możliwość rozmowy oraz wspólnego celebrowania tej wyjątkowej okazji. Z kronikarskiego obowiązku warto dodać, że w samym październiku doczekaliśmy się aż trzech mieszkańców świętujących swoje setne urodziny. Każdy taki jubileusz sprawia, że serce rośnie i na usta ciśnie się jedno stwierdzenie:
W tym przypadku „sto lat” to zdecydowania za mało!
Fotorelacja: Wiktoria Debabowa