Dostępne skróty klawiszowe:
Piotr Purzyński: Odpowiada pani za sprawy gospodarcze i przestrzenne w mieście, więc proszę powiedzieć, co dziś w tym temacie jest największym wyzwaniem?
Ewa Fudali-Bondel: – Przede wszystkim zagospodarowanie przestrzenne oraz brak typowych terenów pod inwestycje przemysłowe. Dlatego bardzo ważna w tym zakresie jest współpraca z dużymi partnerami biznesowymi, jak ArcelorMittal Poland czy dawna Koksownia Przyjaźń, które są właścicielami lub użytkownikami dużych terenów i to tam moim zdaniem powinniśmy wprowadzać funkcje przemysłowe.
W tym zakresie dużą szansą dla Dąbrowy Górniczej i innych miast jest przygotowanie planów ogólnych, prawda?
– Tak, bo to jest tak naprawdę nowe i odpowiedzialne spojrzenie na miasto. Powinniśmy próbować układać je pod takim kątem, żeby w mieście powstawały zielone korytarze i przestrzenie, które przy wykorzystaniu bioróżnorodności i wód opadowych można zagospodarować, tworząc m.in. różnego typu elementy błękitno-zielonej infrastruktury.
Drugą ważną kwestią są wymagania klimatyczne i energetyczne, czyli zmniejszenie śladu węglowego, zmniejszenie emisji dwutlenku węgla, ograniczanie emisji przemysłowych. Do tego to, z czym wszyscy się mierzymy, czyli ulewne deszcze i w konsekwencji powodzie, czy z drugiej strony krótkie zimy i susze.
Plan ogólny to ogromne wyzwanie, szczególnie pod kątem terenów mieszkaniowych, do których wyznaczenia obowiązują wskaźniki wynikające z obecnej i przyszłej liczby mieszkańców. Proszę pamiętać że w naszym regionie mierzymy się z depopulacją i starzeniem się społeczeństwa. Wcześniej każdy, kto miał działkę, planował na niej tereny mieszkaniowe. Teraz będziemy musieli dopasować istniejące plany pod wspomniane wskaźniki oraz ustawowe wytyczne i zdecydować, jak miasto będzie się rozwijać. To odpowiedzialność wszystkich, nie tylko miasta jako dużego właściciela gruntu i przedsiębiorców, ale także nas mieszkańców.
Ma pani zapewne na myśli wnioski o przekształcenie przeznaczenia działek, co może się skończyć budowaniem osiedli w zielonych dzielnicach.
– Powinniśmy zapobiegać zbytniemu rozlewaniu się miasta, bo w wielu takich miejscach nie ma infrastruktury i każda inwestycja developerska pociąga za sobą wnioski o budowę sieci kanalizacyjnej, sanitarnej, deszczowej czy dróg. To jest dokładnie to, czemu ma przeciwdziałać plan ogólny. Skoro mówimy, że chcemy ponownie zdefiniować nowe funkcje przemysłowe i przede wszystkim skupić się na rewitalizacji przestrzeni poprzemysłowych, to tak samo odpowiedzialnie trzeba podejść do terenów mieszkaniowych.
Co to znaczy?
Już dziś mamy wiele miejsc, w których albo są puste domy, albo działki po już wyburzonych czy planowanych do wyburzenia nieruchomościach. To takie plomby, które będziemy starali się uszczelnić zabudową mieszkaniową, bo w tych miejscach często nie trzeba budować nowych dróg i kanalizacji, kolejnych przystanków, czy dostarczać nowych, bo one już istnieją.
Wróćmy na chwilę do transformacji energetycznej, bo akurat na dniach firma Kajima Polska pochwaliła się wybudowaniem elektrowni fotowoltaicznej o mocy prawie 12 MW dla NGK Ceramics Polska w Tucznawie.
– To dobry kierunek, ale chcemy iść dalej i myślimy o budowaniu systemu zagospodarowania energii cieplnej z nowych zakładów. To są na razie projekty trudne i obarczone dużym ryzykiem, ale też innowacyjne, które pozwalają wprowadzać rozwiązania pozyskania ciepła w synergii z przemysłem, eliminując tradycyjne spalanie węgla. Uważam, że społeczna odpowiedzialność biznesu nie powinna polegać wyłącznie na doposażaniu szkół i szkolnych pracowni, ale odpowiedzialnym podejściu do wykorzystania przestrzeni, energii i wody.
Pamiętam, jak jeszcze 10 lat temu prowadziliśmy negocjacje z nowymi inwestorami. Mierzyliśmy się wtedy m.in. z ogromnymi ilościami wód z procesów technologicznych. Teraz nie ma już takich trudnych projektów , bo przemysł w głównej mierze stawia na gospodarkę w obiegu zamkniętym oraz racjonalne i efektywne wykorzystanie zasobów, w tym odzysk materiałów z produkcji, które kiedyś były odpadem.
Wyobraża sobie pani dzisiejszą Dąbrowę Górniczą bez strefy ekonomicznej?
– Nie. Miasto w dużej mierze opiera się na podatkach od nieruchomości od dużych firm oraz dochodach z PIT-ów i CIT-ów. Gdyby tych pieniędzy nie było, trudno byłoby realizować plany, które wpisaliśmy do strategii i innych programów miejskich. Warto też pamiętać, że dzięki dużym firmom rozwijają się też mikro i małe biznesy. Praktycznie wszystkie te firmy inwestują w rozwój młodych biznesów, w edukację przedsiębiorczości w szkołach oraz wsparcie działań Dąbrowskiego Inkubatora Przedsiębiorczości.
W Tucznawie i Kazdębiu powstają przedsiębiorstwa zaawansowane technologicznie, które szukają rozwiązań opartych o oszczędzanie energii, oszczędność wody, odzysk surowców i ponowne wykorzystanie w obiegu. Wiele lat temu, planując rozwój strefy, myślałam o tym, żeby zatrzymać młodych mieszkańców w Dąbrowie Górniczej. Sama przyroda, tak jak niektórzy mieszkańcy tego chcą, nie pozwoli nam na rozwój miasta atrakcyjnego do zamieszkania i tworzenie szkół z innowacyjnymi programami. Nie wszyscy wiedzą, że dialog z przedsiębiorcami o kształceniu odpowiadającym na potrzeby runku pracy rozpoczęliśmy już 2008 roku, że zawarte zostały porozumienia, że wyposażają oni pracownie i pomagają nam kształcić młodzież.
Na koniec zapytam o dworzec w Ząbkowicach. Odpowiadasz za rozmowy z PKP w sprawie modernizacji i zagospodarowania przestrzeni na dworcu na potrzeby miasta. Wszystko idzie w dobrym kierunku?
– Wiem, że w oczekiwaniach mieszkańców są poczekalnie z kasami biletowymi, ale to już nie te czasy. Większość z nas woli kupić bilet internetowo, więc remontowanie budynków pod tradycyjne dworce może się udać w wielkich miastach, gdzie są ogromne centra przesiadkowe. Dlatego polityka PKP jest taka, że jeżeli samorząd nie wynajmuje przestrzeni, to nie przystępują do realizacji inwestycji. To z kolei kolejne obciążenie finansowe dla miasta, ale traktujemy je jako wkład w rozwój dzielnicy. To też przykład odpowiedzialnej rewitalizacji, przygotowania i realizacji gminnego programu, który kładzie nacisk na kwestie przestrzeni ze społecznym włączeniem. Powstaną tam nowe funkcje potrzebne dzielnicy.
Jesteśmy obecnie na etapie konsultowania projektów budowlanych i projektów technicznych dworca w Ząbkowicach. Uważam, że doczekamy się realizacji tej inwestycji, po to zresztą wpisaliśmy ją do planów na dzielnicę wraz z remontem Domu Kultury i innymi mniejszymi projektami.
Rewitalizacja to działanie długofalowe i trudne, wymagające zaangażowania wielu podmiotów i przede wszystkim spokoju. Nie da się tu mówić o szybkich sukcesach, natomiast wierzę, że z dobrym pomysłem na obszary, przy którym obecnie z całym Zespołem ds. Rewitalizacji oraz mieszkańcami i projektodawcami pracujemy, stworzymy miejsca z nowym potencjałem i funkcjami.
Rozmowa ukazała się w lutowym numerze „Przeglądu Dąbrowskiego”