Dostępne skróty klawiszowe:
Magdalena Cyankiewicz: Ukazała się monografia poświęcona pani dziadkowi, Zygmuntowi Cieplakowi. Nie mogąc spotkać się osobiście, zaproponowaliśmy, by podzieliła się pani refleksjami o swojej rodzinie na łamach dąbrowskiego miesięcznika.
Diana Lawniczak-Celler: – Czuję się bardzo wdzięczna za tę publikację. Dowiedziałam się z niej nie tylko ciekawych rzeczy o Dąbrowie Górniczej, ale i o moim dziadku.
Stworzyła pani i udostępniła nam kronikę kilku pokoleń swojej rodziny. Jak powstawało to genealogiczne opracowanie?
– Pierwszą wersję napisałam po niemiecku dla moich dzieci i wnuków. Uważam, że człowiek powinien znać własne korzenie, żeby lepiej zrozumieć samego siebie. Ponieważ wszyscy w mojej rodzinie fotografowali, odziedziczyłam dużo starych zdjęć. W rodzinnym archiwum zachowały się również stare listy i dokumenty. Po tygodniach pracy udało mi się to wszystko chronologicznie poukładać i wiele zrozumieć. Skróconą wersję kroniki rodzinnej po polsku zrobiłam dla mojego kuzyna, Jerzego Cieplaka i jego rodziny.
Jak wyglądały początki rodu Cieplaków w Dąbrowie?
– Ignacy Ciepliński przeprowadził się tu na przełomie lat 20. i 30. XIX wieku wraz z rodziną i został górnikiem. Kupił dom i pole na Redenie. Prawdopodobnie uciekał przed prześladowaniami władz carskich. Na jakiś czas schronił się na Górnym Śląsku, gdzie zmienił nazwisko na Cieplak. Po amnestii wrócił do Dąbrowy. Druga żona urodziła mu trzech synów, a jednym z nich był mój pradziadek Julian, który pozostał na ojcowiźnie i też był górnikiem.
Z rodziną Cieplaków związanych było i jest wiele znanych osób z Dąbrowy Górniczej. Kim był ojciec chrzestny Zygmunta Cieplaka?
– Moi dziadkowie mieli wielu przyjaciół i znajomych. Należeli do nich między innymi Cezary Uthke i pan Cupiał. Ojcem chrzestnym Zygmunta został Jan Cieplak, przyrodni brat jego ojca i arcybiskup. W czasie pierwszej wojny światowej pomagał uciekinierom i był mediatorem pokojowym.
Proszę powiedzieć również o nauczycielskich tradycjach zawodowych u Cieplaków.
– Moi pradziadkowie bardzo dbali o wykształcenie dzieci. Wszystkie trzy córki oraz syn Zygmunt zostali nauczycielami. Syn brata Bolesława, Jerzy Cieplak, kontynuował po wojnie tę tradycję. Zaczynał jako nauczyciel w Technikum Hutniczym w Dąbrowie. Władysława, żona Zygmunta, również pochodziła z nauczycielskiej rodziny. Pierwszą pracę dostała w szkole w Dąbrowie, gdzie kierownikiem był Zygmunt. Pobrali się w 1916 roku. Moje obydwie córki również zostały nauczycielkami.
Co zrobił dla Dąbrowy Górniczej prezydent Zygmunt Cieplak i jak pani postrzega jego działalność?
– W domu mówiło się dużo o zasługach dziadka dla miasta, lecz jako dziecko niewiele z tego rozumiałam. Wiedziałam, że osiedle, w którym mieszkaliśmy i szkoła podstawowa, do której chodziłam, powstały dzięki jego inicjatywie. Smutne jest to, że po wojnie nikt o nim publicznie nie wspominał. Była wprawdzie ulica jego imienia, ale jej mieszkańcy nie za bardzo wiedzieli, kto to był. Cieszę się, że po tylu latach i on, i jego wuj Jan doczekali się uznania. Równą radością napawa mnie fakt, że do galerii zasłużonych Cieplaków dołączyła pisarka Anna Cieplak, córka mojego kuzyna Jerzego. Prawie wszystkie jej książki związane są tematycznie z Zagłębiem Dąbrowskim.

Fotografia ślubna Zygmunta i Władysławy Cieplaków z 1916 roku. Zdjcie z archiwum Diany Lawniczak-Celler
Władysława Cieplakowa jako jedna z nielicznych kobiet w latach 30. XX wieku zasiadała w dąbrowskiej Radzie Miejskiej. A jak pani ją zapamiętała?
– Była moją ukochaną babcią. Często wspominała o przeszłości, lecz nigdy nie chwaliła się tym, czego dokonała i ilu ludziom pomogła. Bardzo odczuwała stratę męża, którego duży portret zawsze wisiał w naszym wspólnym pokoju. Jako przedwojenna działaczka PPS-u była sfrustrowana sytuacją polityczną Polski. Po śmierci męża wstąpiła do konspiracji, gdzie pełniła rolę łączniczki. Odznaczono ją za to Krzyżem Zasługi. Była bardzo odważną i nowoczesną kobietą.
Napisała pani, że wojna to najtragiczniejszy rozdział dla każdego, kto ją przeżył. Jakie były wojenne losy Zygmunta Cieplaka?
– Większość ludzi z pokolenia moich rodziców i dziadków wyszła z wojny mocno pokiereszowana, fizycznie i psychicznie. My, dzieci urodzone w pierwszych latach powojennych, też żyliśmy w jej cieniu. Po wybuchu wojny Zygmunt znalazł się na tzw. liście 40 zakładników. Towarzysze ostrzegli go, więc zbiegł. W lutym 1940 roku pewnej nocy wrócił do domu, by zobaczyć żonę i córki. Wtedy przyszło po niego Gestapo. Trzymano go w więzieniu w Sosnowcu, gdzie dwa razy mogła odwiedzić go moja mama Danuta.
Dr Adam Piwowar, pierwszy prezydent Dąbrowy Górniczej, studiował geologię na Uniwersytecie w Zurychu. Pisał o Szwajcarii jako o kraju wolnych Helwetów. A jak pani postrzegała to miejsce po swoim przyjeździe?
– Jako przepiękny, świetnie zorganizowany i bezpieczny kraj. Gdy przyjechałam tu w 1981 roku, faktycznie był to kraj wolnych Helwetów, lecz sytuacja Helwetek była zdecydowanie inna. Kobiety w Szwajcarii wywalczyły sobie prawo wyborcze dopiero w 1971 roku i ciągle były uzależnione finansowo od mężczyzn, którzy niezbyt chętnie rezygnowali ze swoich patriarchalnych przywilejów. Gdy z czasem zrozumiałam, jak ten system działa, przeżyłam prawdziwy szok kulturowy. Mężatka, ubiegającą się o pracę, musiała przynieść na piśmie zgodę małżonka. Gdy zaszła w ciążę, musiała zrezygnować z pracy przed porodem. Nie było urlopów macierzyńskich. Na szczęście dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Na koniec poproszę panią o kilka słów o sobie.
– Urodziłam się w 1951 roku i wychowałam w Dąbrowie Górniczej. Studiowałam biologię na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie zostałam przyjęta na studia doktoranckie. Pod koniec 1981 roku wyjechałam z rodziną do Szwajcarii, gdzie zastał nas stan wojenny. W Szwajcarii wychowywałam trójkę dzieci. Zostałam malarką, nauczycielką akwareli, ilustratorką naukową, pisałam książki i artykuły o tematyce przyrodniczej, byłam tłumaczką w sądzie. Teraz dużo podróżuję, obserwując przyrodę, a na co dzień jestem aktywną babcią siedmiorga wnucząt.
Dziękujemy za interesującą rozmowę oraz udostępnienie rodzinnego archiwum.
Rozmowa ukazała się w październikowym numerze „Przeglądu Dąbrowskiego”
W piątek 13 listopada o godz. 16.00 w Akademii WSB (ul. Zygmunta Cieplaka 1c , Audytorium D) odbędzie się sesja popularnonaukowa poświęcona Zygmuntowi Cieplakowi oraz promocja książki „Zygmunt Cieplak (1890-1941) Nauczyciel. Samorządowiec. Patriota”. Zapraszamy.