Dostępne skróty klawiszowe:
Jak na warunki zawodowego sportu, szlifowanie tenisowego diamentu zaczęło się dość późno. Maja przygodę z rakietą i kortem zaczęła jako siedmiolatka, czyli w momencie, gdy przyszłe gwiazdy tej dyscypliny mają już kilkuletnie doświadczenie. Okazja, żeby w ogóle spróbować swoich sił, pojawiła się za sprawą Centrum Sportu i Rekreacji oraz jej przyszłego trenera.
W 2008 r. Paweł Kałuża, pracownik CSiR i późniejszy trener Mai, wymyślił „Tenisową talentiadę”. Akcja, spośród uczniów dąbrowskich szkół, miała wyłonić tych z tenisowymi predyspozycjami. Tak na kort trafiła Maja Chwalińska, która od początku pozytywnie się wyróżniała.
– Maja była najmniejsza w grupie, leworęczna, zadziorna. Widać było, że ma super motorykę, szybkość, skoczność. Rzucała najdalej piłką tenisową, mimo słabych warunków fizycznych – mówił w rozmowie ze SportowymiFaktami Paweł Kałuża.
Treningi odbywały się m.in. na korcie w hali „Centrum”. Szkoleniowiec wspomina, że Maja od początku była skoncentrowana i dokładna, skupiona na poleceniach i kolejnych zadaniach do realizacji. W tak młodym wieku to nie jest oczywiste, bo dzieci łatwo się rozpraszają, nieraz z czasem tracą zapał do gry czy rezygnują z różnorodnych powodów.
Na początku do udziału w tenisowym programie chętnych było około 50 dzieci, testy przeszło 10.
– Miały zajęcia nieodpłatnie. Po roku szkolenie kontynuowała czwórka, wśród nich Maja. Co roku ktoś się wykruszał, a Maja została. Po roku było widać, że to dziewczynka, która lubi sport, wie, czego chce, potrafi się skoncentrować, będąc na treningu. Widziałem, że tenis ją naprawdę pociąga i sprawia jej wielką radość – Paweł Kałuża opowiadał w rozmowie z Gazetą Wyborczą.
Paweł Kałuża był trenerem Chwalińskiej do 2020 r. W tym czasie młoda Dąbrowianka odniosła liczne sukcesy. Zwyciężała i zajmowała czołowe lokaty m.in. drużynowych mistrzostwach świata do lat 16, mistrzostwach Polski do lat 16 w singlu i mikście czy mistrzostw Polski seniorek w singlu. Na szerokie wody wypłynęła w 2017 r., kiedy w parze z Igą Świątek doszła do finału Australian Open. W nim musiały uznać wyższość kanadyjsko-amerykańskiego duetu Bianca Andreescu – Carston Branstine.
W tym czasie, dzięki CSiR i miastu, oprócz opieki trenerskiej miała bezpłatny dostęp do hali, siłowni, kortów i całej potrzebnej infrastruktury, otrzymywała również stypendium sportowe. Jednak rozwój zawodowej kariery sportowej bardzo często wymaga zmiany miejsca. Każdy zawodnik szuka dla siebie optymalnych warunków, geograficznie nie muszą być w pobliżu rodzinnych stron. Maja znalazła je nie w Zagłębiu czy na Śląsku, ale w Bielsku-Białej, w klubie BKT Advantage.
W sobotę Maja Chwalińska rozegra najważniejszy mecz w swojej dotychczasowej karierze. O godz.15 na paryskim korcie zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Ten tenisowy pojedynek będzie można zobaczyć na telebimie w Stefie Kibica w Fabryce Pełnej Życia.