Dostępne skróty klawiszowe:
Budowa grawitacyjnej kanalizacji deszczowej i sanitarnej na ponad 1,2-kilometrowym odcinku ulic Strzemieszyckiej i Puszkina zakończyła się pod koniec 2022 roku. W ramach wartej ponad 17 mln zł inwestycji wzdłuż drogi układany był także nowy wodociąg, a całość zwieńczyła odbudowa jezdni z nową nawierzchnią i drogą rowerową obok.
W kolejnym roku na odcinku o długości 290 m zaczęły pojawiać się pierwsze uszkodzenia. Jak się ostatecznie okazało, był to efekt nadmiernego osiadania nawierzchni nad kanalizacją sanitarną umieszczoną pod pasem w kierunku centrum. Co istotne, właśnie w tym miejscu, ze względu na kolizję z nieczynnymi rurociągami Huty Katowice, kanalizacja sanitarna została posadowiona najgłębiej, bo aż na głębokości ponad 4 m.
Pierwszy wykonawca prac nie poczuwa się do obowiązku naprawy jezdni zapadniętej na długości 300 m. Dlatego w lipcu 2025 roku w formie zastępczej miasto zleciło te prace firmie Libud. Naprawa finansowana jest m.in. z funduszu gwarancyjnego, który wykonawca kanalizacji sprzed czterech lat musiał zabezpieczył po zakończeniu inwestycji.
Zgodnie z umową, Libud rozpoczął od prac rozbiórkowych konstrukcji jezdni. Następnie zlecił szczegółowe badania geologiczne i geotechniczne zarówno materiałów użytych do budowy konstrukcji jezdni, jak i gruntu użytego do zasypania kanalizacji sanitarnej. Badania były prowadzone co 30 metrów i trwały 6 tygodni.
– Na podstawie wyników badań stwierdzono, że użyty do zasypu kanalizacji grunt rodzimy jest bardzo namoczony, być może na skutek okresowych spływów wód z rejonu Sroczej Góry, zawiera także dużą ilość frakcji pylastych, co uniemożliwia jego prawidłowe ponowne zagęszczenie – wyjaśnia Rafał Zwoliński, naczelnik Wydziału Inwestycji i Remontów w Urzędzie Miejskim w Dąbrowie Górniczej.
W związku z powyższym projektant musiał zmodyfikować sposób naprawy jezdni i uwzględnić wymianę metrowego zasypu kanalizacji. Z tego powodu konieczny był także aneks do umowy z firmą Libud rozszerzający zakres prac.
Po podpisaniu aneksu w połowie grudniu, Libud wznowił prace. Z powodu opadów deszczu, a następnie śniegu oraz ujemnych temperatur, prace na okres zimowy zostały wstrzymane.
Wznowione na początku marca prace są niezwykle czasochłonne i nie można ich prowadzić na całej długości 300 m. Dlatego wykonawca wymienia grunt zasypowy na długości 100 m, a następnie zleca badania niezależnemu laboratorium. Dopiero po uzyskaniu odpowiednich wyników zagęszczenia, odtwarza warstwy konstrukcyjne jezdni.
– Ponieważ zamierzamy skierować sprawę do sądu przeciwko pierwszemu wykonawcy prac, to ważne, by badać i dokumentować krok po kroku każdą czynność i każdy etap prac – podkreśla wiceprezydent Damian Rutkowski.
Jeśli pozwolą na to warunki atmosferyczne – prace trzeba będzie przerywać w razie opadów deszczu – naprawa ulicy Strzemieszyckiej zgodnie z umową potrwa do końca kwietnia.