Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki Przejdź do treści

Dostępne skróty klawiszowe:

  • Tab Przejście do następnego elementu możliwego do kliknięcia.
  • Shift + Tab Przejście do poprzedniego elementu możliwego do kliknięcia.
  • Enter Wykonanie domyślnej akcji.
  • ALT + 1 Przejście do menu głównego.
  • ALT + 2 Przejście do treści.
  • Ctrl + Alt + + Powiększenie rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + - Pomniejszenie rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + 0 Przywrócenie domyślnego rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + C Włączenie/wyłączenie trybu kontrastowego.
  • Ctrl + Alt + H Przejście do strony głównej.
30 kwietnia 2025

W fotografii liczy się moment

Drukuj

Fotografia pochłania Bartka Kowala bez reszty. Fascynuje go światło, a inspiruje człowiek. Robił portrety m.in. Januszowi Chabiorowi, Grażynie Wolszczak, Szymonowi Majewskiemu, a jego zdjęcia publikowały największe czasopisma w Polsce. W Dąbrowie Górniczej przy ul. 3 Maja 32 prowadzi Portretownię Latającego Kowala.

– Już jako dzieciak lubiłem robić zdjęcia, ale moje fotografowanie ograniczało się głównie do zdjęć robionych okazjonalnie i w dodatku aparatem typu „małpka” – wspomina. Pierwsze próby „poważnej” fotografii rozpoczęły się 20 lat temu po zakupie lustrzanki cyfrowej. Do tego czasu Bartek był jedynie wnikliwym odbiorcą zdjęć innych fotografów. Z czasem zaczęły go inspirować na tyle, że zdecydował się na naukę fotografii w katowickiej „Fotoedukacji”, zgłębiał tę sztukę na licznych warsztatach i kursach. Mówi, że najbardziej w fotografii fascynuje go światło.

– Bez niego nie ma fotografii – podkreśla. – Źle użyte położy całe zdjęcie. Dobrze dobrane i ustawione zrobi magię, dlatego trzeba znać zasady, by właściwie i świadomie się nim posługiwać. Powyższe widać w jego fotografiach, szczególnie tych portretowych.

– Inspiruje mnie człowiek, dobry album poświęcony sztuce, muzyka, ciekawe miejsca, chociaż te nieciekawe również – śmieje się. Podkreśla, że inspiracje można znaleźć często w zupełnie nieoczekiwanych momentach i miejscach. Fotografia, szczególnie portretowa, nie jest łatwą sztuką. Zdarza się, że przed obiektywem Latającego Kowala znajdują się osoby, które nigdy nie pozowały i są onieśmielone sytuacją.

Cierpliwość i empatia

– Robiłem zdjęcia wielu osobom, które uważały się za niefotogeniczne. Najważniejsze jest wtedy odpowiednie podejście do nich – mówi. – Należy dać im przede wszystkim czas, by mogły się oswoić w warunkach, które są dla nich obce, a co za tym idzie, mogą je stresować. Warto wtedy z nimi usiąść przy kawie, porozmawiać i przygotować je krok po kroku do sesji. Jako fotograf wie, że jego rolą jest podbudowanie poczucia własnej wartości u osoby, którą fotografuje.

– Podczas sesji warto pokazywać udane kadry i nie kryć swojego zadowolenia. To zawsze działa i to w dwie strony. Osoba fotografowana zaczyna wierzyć w siebie i czuć się coraz pewniej przed obiektywem, przez co sesja zaczyna obfitować w coraz więcej udanych ujęć. Kluczem do sukcesu jest więc cierpliwość i empatia – podkreśla.

Bartek fotografuje też znane osoby, które mają doświadczenie przed obiektywem. W jego portfolio można znaleźć portrety m.in. Grażyny Wolszczak, Janusza Chabiora, Łukasza Simlata, Julii Pietruchy czy Agnieszki Hyży. – To są osoby obyte z kamerą i aparatem, są bardzo plastyczne i w krótkim czasie potrafią zagrać szerokim wachlarzem emocji – mówi. Ale od razu dodaje, że to wcale nie oznacza, iż fotografowanie znanych osób jest łatwiejsze.

– Z racji wykonywanego zawodu osoby te z reguły nie dysponują dużą ilością czasu, przez co muszę być mocno skupiony, by zapanować nad wszystkimi technikaliami [światło, ustawienia sprzętu itp.], jednocześnie utrzymując kontakt z osobą fotografowaną, by zgodnie z wcześniejszymi założeniami odpowiednio kierować sesją. Do tego dochodzi jeszcze ten dreszczyk emocji połączony z lekką adrenaliną, bo fotografujesz osobę, którą cenisz i od lat znasz z małego lub dużego ekranu. To nie pomaga – śmieje się.

Tak jak 170 lat temu

W Portretowni Latającego Kowala można wykonać portret kolodionowy. Mokry kolodion to jedna z pierwszych technik fotograficznych, powstała w 1851 roku. Bartek zdjęcia kolodionowe wykonuje dokładnie w taki sam sposób, jak robili to fotografowie 170 lat temu. – Pierwszy portret kolodionowy zobaczyłem około 10 lat temu – wspomina. – Jego wyjątkowy charakter i plastyka zrobiły na mnie tak wielkie wrażenie, że wiedziałem, że i ja będę takie kiedyś wykonywał. To była tylko kwestia czasu.

Do wykonywania tych fotografii używa wielkich, starych aparatów przypominających harmonie, w których naświetla szklaną płytkę pokrytą chemią, by po kilkunastu minutach otrzymać na niej sfotografowany obraz. Takie szklane zdjęcie jest jedyne w swoim rodzaju. W czasach, kiedy wymyślano kolodion, nie potrafiono jeszcze wykonywać zdjęć na papierze, a nośnikami fotografii były właśnie szkło i metal. – Mokry kolodion to magia, która przetrwała i mimo, że żyjemy w XXI wieku, to każdy może mieć zdjęcie z XIX wieku i na własnej skórze doświadczyć tego, co czuli nasi przodkowie – mówi.

Latający Kowal to fotograf, którego praca pochłania bez reszty, jest jego jedyną i największą pasją. – Jeśli jesteś freelancerem, to jesteś w pracy 24/7, jak stacja benzynowa – śmieje się. Podkreśla, że wiele osób bagatelizuje pracę fotografa, myśląc, że ten gość tylko chodzi i naciska przycisk w aparacie. Nic bardziej mylnego. – Trzeba mieć duży zasób wiedzy i często dobrą kondycję, by „tak tylko chodzić i naciskać przycisk” przez kilkanaście godzin, bo tyle potrafią trwać sesje lub reportaże. Ale zawsze milej pracuje się, gdy robi się to, co się kocha – podkreśla.

rozmawiała Aneta Błyszczek
Artykuł ukazał się w kwietniowym numerze Przeglądu Dąbrowskiego

Studio Latającego Kowala znajduje się w Dąbrowie Górniczej przy ul. 3 Maja 32, lokal 2B.

Media:
fb: LatajacyKowal
ig: latajacykowal
www.LatajacyKowal.pl

10

Czytaj więcej

Nieruchomości

Przetarg ograniczony na sprzedaż nieruchomości położonej przy ul. Letniej

Wiadomości

TBS na ostatniej prostej

Wiadomości

Zachęcamy mieszkańców do konsultowania planu ogólnego

Wiadomości

Wycieczka na Sroczej