Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki Przejdź do treści
  • Wersja dla niedowidzących Ikona wersja dla niedowidzącychWersja dla niedowidzących
  • Ikona wersja dla niepełnosprawnych Wersja dla niepełnosprawnych
  • Wielkość czcionki
    Zmniejsz rozmiar czcionki
    Zwiększ rozmiar czcionki
  • BIP

Dostępne skróty klawiszowe:

  • Tab Przejście do następnego elementu możliwego do kliknięcia.
  • Shift + Tab Przejście do poprzedniego elementu możliwego do kliknięcia.
  • Enter Wykonanie domyślnej akcji.
  • ALT + 1 Przejście do menu głównego.
  • ALT + 2 Przejście do treści.
  • Ctrl + Alt + + Powiększenie rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + - Pomniejszenie rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + 0 Przywrócenie domyślnego rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + C Włączenie/wyłączenie trybu kontrastowego.
  • Ctrl + Alt + H Przejście do strony głównej.
12 czerwca 2018

Zagadka czarnego zeszytu

Drukuj

Pamiętnik Władysława Ślęzaka to niezwykłe świadectwo historyczne, opis Dąbrowy z początków XX wieku, świat widziany oczami młodego chłopaka, hutnika, później pracownika straży skarbowej, męża i ojca. To także odniesienie się, komentarz do wielu wydarzeń, jakie miały miejsce w ówczesnej Polsce i Europie.

Co wiemy o Władysławie Ślęzaku? Urodził się 25 czerwca 1897 roku. Na świat przyszedł w domu dziadków, w Dąbrowie Górniczej, przy ulicy Krótkiej 2. Jego rodzice, Jakub Ślęzak spod Miechowa i Antonina z Dudzińskich, rodowita dąbrowianka mieli ośmioro dzieci. On był trzecim z kolei. Miał starsze rodzeństwo: brata Jana i siostrę Marię. Młodsi od niego byli: siostra Stanisława, brat Stanisław, siostry Józefa, Antonina i Helena. W 1904 roku za 4 tys. rubli rodzina kupiła dom przy ul. Fabrycznej 33 (Łukasińskiego 35).

Na Mydlicach nie było wtedy bloków, więc Władek miał gdzie biegać. Ze swoimi kolegami wszędzie było go pełno, psocił, ile sie dało. Udając dorosłych, za kurzenie kasztanowych papierosów ze Staśkiem Kudelskim (o czym uprzejmie doniósł Franek Juszczyk) podpadł księdzu Mazurkiewiczowi, który nie chciał go dopuścić do pierwszej Komunii Świętej, na szczęście jednak dał się uprosić i zmienił zdanie. Aby dostać sie do pierwszej klasy, trzeba był już coś umieć. Przygotowaniami Władka zajął się nauczyciel p. Janiszczenko. Z liczeniem, pisaniem i czytaniem nie szło mu najlepiej. Najbardziej lubił rysunki, które także ozdabiają jego pamiętnik. Uczęszczał do szkoły usytuowanej blisko kościoła św. Aleksandra (dzisiaj kaplicy bazyliki NMP Anielskiej). Zamiast przyjść na poprawkę z języka rosyjskiego, pobiegł z chłopakami oglądać pożar w Gołonogu. Kolejne podejście do egzaminu nic jednak nie zmieniło i Władek musiał powtórzyć trzeci oddział. Dało mu te jednak dużo do myślenia. Utworzył z kolegami koło wspólnej pracy, by pomagać sobie w odrabianiu lekcji. Do końca edukacji problemów z nauką już nie miał.

Kiedy zaczyna się wojna, z Dąbrowy uciekają Rosjanie. Władek marzy o wstąpieniu w szeregi Legionów Polskich, ale jest jeszcze za młody. Nieco wcześniej rozpoczął praktyki w Hucie Bankowej,  musi pomóc rodzinie, bo zdrowie ojca – również hutnika – coraz częściej szwankuje. W 1915 roku przenosi się na Górny Śląsk. W Chorzowie pracuje w hucie żelaza Bismarck, potem dostaje sie do Straży Skarbowej, ściśle współpracującej ze Strażą Graniczną. Służył na posterunkach w Białym Kościele, Szycach, Żuradzie i Chechle, maleńkich miejscowościach w województwie małopolskim. Dla zabicia czasu gra w karty, uczy sie tańczyć. Żeni sie z kobietą, która miała dwóch synów: Waleriana i Pawła. To właśnie dla nich zaczął spisywać swoje wspomnienia – „od roku 1927 zastępuje im ojca, a którą to misję pragnąłbym wypełnić w granicach, jak najbardziej odpowiednich, domagając się za to od nich w przyszłości tylko należytego szacunku i dobrego wspomnienia”.

W pamiętniku mężczyzny można odnaleźć nie tylko wspomnienia z prywatnego życia. Jest też mnóstwo notatek z różnych wydarzeń mających miejsce na początku XX wieku. Gazety donosiły wówczas np. o ograbieniu cudownego obrazu w Częstochowie w 1909 roku, zabójstwie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda (1914), użyciu przez Niemców gazów bojowych pod Ypres (1916), dojściu Hitlera do władzy (1933). Ostatnia informacją, jest znajdujący się w pamiętniku list pisany do żony przebywającej w 1939 roku w sanatorium. Pisze, do niej, że „tęskni, synowie mają sie dobrze i czeka na odpowiedz”. Nie wiadomo, czy list był tylko wersją roboczą, czy został wysłany. Nie wiadomo też, co dalej dzieje się z panem Władysławem. Czy został wcielony do armii, jeżeli nie to co robił, co stało sie z jego rodziną i samym zeszytem? Czy żyje ktoś z jego licznej rodziny i opowie o losach jego bliskich? Czy uda się wyjaśnić, dlaczego wspomnienia dąbrowianina trafiły do mieszkanki Wałbrzycha, która szuka teraz bliskich mężczyzny, którym pamiętnik chce przekazać.

W artykule, jaki ukazał się w ub. roku w Dzienniku Zachodnim pt: „Oto Dąbrowa 85 lat temu. Niezwykły pamiętnik” (DZ, 22 grudnia 2017), jego autorka, Grażyna Kuźnik  pisze: „Na archiwalnej stronie urzędu wojewódzkiego jest informacja o ofiarach II wojny światowej i jedno zdanie: „W Sosnowcu, na ul. Parkowej został zastrzelony przez hitlerowców Władysław Ślęzak, ur.24.06.1897, z Dąbrowy”. Chociaż dzień urodzin jest zmieniony o jeden dzień, to Władek. Czy próbował ucieczki podczas aresztowania? Hitlerowcy mogli go podejrzewać o konspirację, sabotaż, dywersję. Na ulicach Sosnowca strzelali do ludzi funkcjonariusze Schupo, Kripo, policji i gestapo. Nie wiadomo zatem, kto zabił autora pamiętnika.”

„Pragnąłbym tylko tego, ażeby Ci którym poświęcam ten pamiętnik, oraz Ci, którym czasem wpadnie on do ręki, nie zużytkowali zawartego w nim materiału  do celów niemiłych” napisał 29 lutego 1932 roku na jednej z pierwszych stron zeszytu 35-letni wówczas Władysław Ślęzak. Aktualna właścicielka czarnego brulionu chce odnaleźć jego krewnych i zwrócić im pamiętnik. Takie by pewnie było jego ostatnie życzenie.

W poszukiwanie rodziny, bliskich, znajomych Władysława Ślęzaka zaangażował się, dąbrowianin, Sylwester Dominik, właściciel strony internetowej www.dawnadabrowa.pl

– Czuję się wyróżniony i jednocześnie podekscytowany, kiedy trafiają do mnie historyczne, nazwijmy to, zagadki i wyzwania. Przed jedną z nich stanąłem niedawno, kiedy zgłosiła się do mnie dziennikarka jednej ze stacji telewizyjnych. Do niej z kolei zgłosiła się właścicielka pamiętnika mężczyzny, urodzonego w 25.06.1897 roku w Dąbrowie Górniczej, który spisał w nim swoje wspomnienia sprzed II wojny światowej – mówi Sylwester Dominik. – Kim był, dlaczego spisywał wspomnienia, gdzie mieszkał – na kilka z tych pytań odpowiada sam pamiętnik. Zagadką jest cały czas to, czy gdzieś w naszym mieście mieszkają  jego potomkowie? Skontaktowałem się ze wszystkimi Ślęzakami na kilku portalach społecznościowych – bez skutku. Również na głównych grupach agregujących mieszkańców Dąbrowy Górniczej pojawiły się zapytania w tym zakresie. Nikt nie potwierdził, że p. Władysław był ich krewnym.  Już niedługo pamiętnik zostanie opublikowany na mojej stronie internetowej, w Przeglądzie Dąbrowskim ukaże się na ten temat artykuł, może więc w poszukiwaniach nastąpi jakiś przełom….

Jeśli ktoś z Państwa znał rodzinę p. Władysława prosimy o kontakt z Przeglądem Dąbrowskim (tel. 32/2956704, mail: przegladdabrowski@biblioteka-dg.pl) lub bezpośrednio z p. Sylwestrem Dominikiem pod adresem kontakt@dawnadabrowa.pl .

Do tematu wrócimy.

Lucyna Stępniewska

Czytaj więcej

Strona główna

Nowoczesne oświetlenie wzdłuż ulicy Kasprzaka

Strona główna

Weekend w mieście

Strona główna

Zakaz kąpieli w Pogorii I i Pogorii III

Kultura

II Międzynarodowy Festiwal im. Michała Spisaka już od 6 sierpnia