7 października 2019

Drugie zwycięstwo

MKS Dąbrowa Górnicza z drugą wygraną w sezonie. Dąbrowianie przed własną publicznością pokonali Śląsk Wrocław.

Tym razem bez dogrywek, ale mecz na pewno o podobnym poziomie emocji, do tego z pierwszej kolejki w Gliwicach. Po szalonej końcówce MKS Dąbrowa Górnicza pokonał w sobotę w hali Centrum WKS Śląsk Wrocław 98:94.

Początek sezonu jest dla MKS-u perfekcyjny – dwa mecz i dwa zwycięstwa. Oba, odniesione po wielkiej, heroicznej wręcz walce. Przypieczętowane dopiero w ostatnich sekundach z linii rzutów wolnych.

Pojedynek ze Śląskiem od początku był otwarty i wyrównany. MKS kilka razy prowadził różnicą nawet dwucyfrową, ale Śląsk do końca walczył o swoje. W ciągu ostatniej minuty zniwelował 6 z 8 punktów straty. Miał nawet swoją akcję na dogrywkę, ale podanie Torina Dorna trafiło w ręce Tavariusa Shine’a. Amerykański skrzydłowy pewnie wykorzystał dwa rzuty wolne i druga wygrana MKS-u stała się faktem.

– Cały czas byliśmy razem. Cały czas dążyliśmy do jednego celu, którym była wygrana. I nawet w momencie, w którym rywale wyszli na prowadzenie, nic się nie zmieniło – powiedział Tavarius Shine z MKS-u.

Do nerwowej końcówki wcale jednak nie musiało dojść, ale Filip Put ma na to wytłumaczenie. – Wiem, że mieliśmy dbać o włosy naszego trenera, ale musimy też dbać o emocje dla naszych kibiców – powiedział z przymrużeniem oka.

Początek spotkania należał do Roberta Johnsona i Tavariusa Shine’a, którzy solidnie punktowali i wyprowadzili MKS na prowadzenie 44:31. Śląsk miał jednak w swoich szeregach Devoe’a Josepha. Ten trafiał z trudnych pozycji i goście zaczęli odrabiać straty. W trzeciej kwarcie po „trójce” doskonale znanego w Dąbrowie Górniczej Mathieu Wojciechowskiego podopieczni Andrzeja Adamka wyszli na prowadzenie – było nawet 69:65 dla wrocławian.

Dąbrowianie szybko zareagowali i zdołali odbić piłeczkę w trybie natychmiastowym, a dzięki rzutowi zza łuku Bryce’a Douviera to MKS wychodził na decydującą część prowadząc 72:69. Finalne minuty to powrót skuteczności Dominica Artisa. To jego skuteczne rzuty z dystansu w połączeniu z podkoszowymi popisami Douviera dały gospodarzom prowadzenie 94:86. W końcówce pojawiły się jednak błędy, co wrocławianie wykorzystali natychmiastowo. W decydującej akcji oni również popełnili błąd i wygrana pozostała w Dąbrowie Górniczej.

14/24 zza łuku – taki wskaźnik musi budzić szacunek – plus czterech graczy z dorobkiem co najmniej 15 punktów. W wygranej nie przeszkodził brak Marka Piechowicza, który ze względu na problemy zdrowotne w meczu tym nie wystąpił.

W trzeciej kolejce Energa Basket Ligi, 13 października, dąbrowianie zagrają na wyjeździe ze Startem Lublin. W hali „Centrum” znów będzie można ich zobaczyć 19 października o godz.17, gdy zmierzą się ze Stalą Ostrów Wielkopolski.

2.kolejka Energa Basket Ligi
MKS Dąbrowa Górnicza – WKS Śląsk Wrocław 98:94 (24:17, 25:27, 23:25, 26:25)

MKS: Robert Johnson 20, Bryce Douvier 20, Dominic Artis 18, Tavarius Shine 15, Filip Put 9, Evariste Shonganya 8, Konrad Dawdo 6, Jakub Kobel 2, Iwan Wasyl 0.

Śląsk: Devoe Joseph 18, Aleksander Dziewa 18, Mathieu Wojciechowski 14, Kamil Łączyński 13, Clayton Custer 11, Torin Dorn 9, Michał Gabiński 6, Jakub Musiał 3, Andrew Chrabaszcz 2.

Czytaj więcej

Dąbrowianie na drodze do niepodległości

Wiadomości

Konferencja Rada Nadzorcza 2019 już za nami!

Wiadomości

XX Paraspartakiada Śląska i Zagłębia Osób Niepełnosprawnych przed nami!

Wiadomości

Elitarne spotkanie sektora motoryzacyjnego w Dąbrowie Górniczej!