iDąbrowa
24
iDabrowa-naglowek11.jpg
iDąbrowa Jak załatwić sprawy w UM Miasto Zdjęcia Filmy Mapa ePublikacje MSIP
bip
                           
Aktualności - MIESZKAŃCY
Gdzie wiatr poniesie
Redakcja: Przemysław Kędzior
Dodany: 22.08.2010
PDF
DRUKUJ
POWRÓT
grafika
Pogoria IV widziana z paralotni. fot. Michał Radka

Wystartują przy Pogorii IV. Prawdopodobnie na początku września. Reszta to zupełna loteria. Polecą nad morze, w Karkonosze albo Bieszczady. Kierunek podyktuje wiatr.


- Ta myśl prześladowała nas od dawna, teraz przyszedł czas na realizację - mówi Michał Radka, dąbrowski paralotniarz, który z Robertem Bryzikiem wybiera się w długodystansowy lot.


Polecą, można rzec, w nieznane. Początkowo za cel podróży obrali wybrzeże. Jednak ostatecznie postanowili, że nie będą trzymać się kurczowo tego planu. Jeśli po wzbiciu się w powietrze sprzyjający wiatr poniesie ich w inną stronę, poddadzą się naturze.

- Zwykle lataliśmy na dystansie do 60, 70 km. Taki długi lot to nowe wyzwanie. Lecąc z wiatrem, przy optymalnych warunkach jesteśmy w stanie pokonać 150 km dziennie - opowiada Radka.


Wyprawa, dokądkolwiek by prowadziła, powinna zamknąć się w pięciu dniach.


- Przy przychylnych wiatrach może potrwać dwa dni, a przy niedogodnej pogodzie możemy nie dolecieć w ogóle. Liczymy się z tym, że to może być tylko pierwsza próba - tłumaczy paralotniarz.


Oprócz sił przyrody korzystać będą z napędu silnikowego, a także z nieocenionej pomocy „człowieka z ziemi". Wiślimir Gromadka, nie sprzeciwiając się grawitacji, z lądu będzie dawał wsparcie dwóm śmiałkom. Jego rola w całym przedsięwzięciu będzie bardzo ważna, w zasadzie bez niego paralotniarze nie mogą nawet marzyć o powodzeniu swojego ambitnego planu.


- Po pierwsze, po wylądowaniu kierowca musi nas znaleźć. Będzie wyposażony w paliwo do napędów i kosiarkę, aby przygotować gładkie podłoże do startu. Przy międzylądowaniach dostarczy nam jedzenie i namioty, bo noce będziemy spędzać tam, gdzie wylądujemy. Do tego będzie zbierał informacje o pogodzie - wylicza Michał Radka.

Paralotniarze będą mieć z nim kontakt radiowy, między sobą będą porozumiewać się dzięki kaskom z interkomem. Jeśli dostrzegą gdzieś w miarę gładką i skoszoną łąkę albo zaorane pole, które wybiorą na miejsce lądowania współrzędne GPS przekażą kierowcy. Jednak zdobycze techniki mogą okazać się niewystarczające w konfrontacji z naziemnymi realiami. Mówiąc krótko, nie zawsze uda się kierowcy łatwo i szybko dotrzeć do celu.


- Może być tak, że nawigując autem z góry, będziemy naprowadzać je na upatrzone lądowisko - wyjaśnia Radka.

Dlatego samochód będzie miał na dachu znak „X", aby był bardziej widoczne i dało się nim „sterować" z powierza.

Michał Radka to typowy przykład osoby, którą nosi adrenalina. Potrzeba wrażeń i wyzwań nie pozwala usiedzieć mu na miejscu. Oprócz latania lubi zapuszczać się do jaskiń. Niedawno odkrył nową pasję, nurkowanie. Nie byłby sobą, gdy nie związał z tym śmiałych planów. Po zwiedzeniu polskich akwenów ma zamiar zimą zanurzyć się w otmętach Morza Czerwonego u wybrzeży Sudanu. Jak widać w jego życiu nie ma czasu na nudę.

O podniebnej pasji Michała Radki można przeczytać tutaj.


Trzymając kciuki za całą trójkę poinformujemy w naszym serwisie o dniu startu.

Niecodzienną wyprawę na bieżąco będzie można śledzić na stronie domorza.blox.pl.

 

PDF
DRUKUJ
POWRÓT
ZGŁOŚ
NIEŚCISŁOŚĆ
Wyszukiwarka
Rozwiń
baner_300x120.jpg
silesia.png
Walidacja: | XHTML 1.0 | CSS 2.1