Pływają od lat, znają się od dawna, a niedawno postanowili „zalegalizować" swój związek. Surferzy znad Pogorii, bo o nich mowa, założyli stowarzyszenie. Chcą pod formalnym szyldem organizować zawody i propagować sport.
Dąbrowskie Pogorie są bardzo popularne wśród miłośników pływania na deskach. W słoneczne dni na wodzie można zobaczyć nawet kilkudziesięciu surferów.
- Do Dąbrowy przyjeżdżają osoby z całego Zagłębia i Śląska, nie brakuje pływających z Myszkowa i Częstochowy - opowiada Jarosław Pasieka ze Stowarzyszenia Windsurfingu „Pogoria".
Miłośnicy deski i żagla postanowili mocniej zintegrować to środowisko. Planują organizować zawody i ściągać do Dąbrowy surferów z dalszych rejonów kraju. Deklarują pomoc i radę wszystkim tym, którzy chcieliby spróbować swych sił na wodzie.
- Jeśli ktoś ma jakieś pytania, może śmiało pisać maile. Zapraszamy również nad Pogorie, gdzie możemy spokojnie porozmawiać, opowiedzieć o tym sporcie czy udzielić wskazówek - mówi Jarosław Pasieka.
Wszyscy surferzy, którzy choć raz zetknęli się z dąbrowskimi jeziorami zwracają uwagę na ich liczne atuty. Czysta woda, dobry dojazd i możliwości korzystania z niemal każdej części nabrzeża stanowią o dużym potencjale tych zbiorników.
- Pogorie to wymarzone akweny dla windsurfingu. Ukształtowanie brzegów pozwala na łatwe dostanie się na wodę. Jeziora uzupełniają się pod względem występowania wiatrów. Do tego Pogoria IV daje dobre warunki do uprawiania kite surfingu. To ze względu na płaską plażę, bez drzew i krzewów, w które mogłyby zaplątać się linki od żagla - tłumaczy Ryszard Pikul, kilkukrotny v-ce Mistrz Świata, trener, którego podopieczni sięgali po trofea na licznych zawodach międzynarodowych.
Doświadczeni surferzy zachęcają do spróbowania swych sił w tym sporcie. Podkreślają, że nie trzeba wiele czasu, by opanować jego podstawy.
- Teraz deski są szersze niż w latach 80tych, gdy zaczynałem, o lepszej wyporności, dające dużą stabilność. Przy łagodnym wietrze i pod okiem dobrego instruktora utrzymania się na wodzie i zawracania można nauczyć się nawet w godzinę - mówi Ryszard Pikul.
Oddanie się tej pasji nie nadwyręży też portfela. Zawodowstwo wymaga co prawda wielkich wydatków, ale pływanie rekreacyjne jest nieporównywalnie tańsze.
- Do 1 tys. zł można kupić dobry, używany sprzęt. Starszej generacji, ale odpowiedni na początek. O standardzie, który w latach dziewięćdziesiątych spełniał kryteria klasy olimpijskiej. Pływa się na nim wygodnie i można na nim śmiało zaczynać - stwierdza Leszek Brzózka, instruktor windsurfingu.
Każdy, kto zechce zasmakować pływania i powiewów wiatru, powinien zatem wybrać się nad Pogorię. Wcześniej warto odwiedzić internetową stronę Stowarzyszenia Windsurfingu „Pogoria".




